Matka przytuliła swojego synka wczoraj o godz.17 w centrum imienia Świętej Elżbiety w miejscowości Chiasso, w kantonie Ticino na południu Szwajcarii. Nie widziała go od 11 listopada 2018 roku.

- Na ten dzień czekałam prawie 8 miesięcy. Jestem bardzo szczęśliwa, że kończy się dramat mojego synka - przekazała wczoraj późnym wieczorem szczęśliwa matka.
- Chciałabym bardzo podziękować wszystkim urzędnikom i dziennikarzom, którzy przyczynili się do tej szczęśliwej sytuacji - mówiła przez łzy.
Jej koszmar opisywaliśmy przez ostatnie dwa miesiące. Wszystkie artykuły znajdziesz pod linkiem:

http://www.patriot24.net/sprawa-5-latka-z-ticino
Wczorajsze godzinne spotkanie matki z dzieckiem to pierwsze z systematycznych spotkań odbudowujących jej więź z synkiem. Kolejne zaplanowane jest już na wtorek 9 lipca 2019 r.
Dodatkową dobrą wiadomością jest deklaracja o możliwej współpracy pomiędzy skonfliktowanymi dotąd rodzicami.
Z informacji, które uzyskaliśmy, wynika, że ojciec jest gotowy na współpracę z matką i rozszerzenie możliwości jej spotkań z dzieckiem. Bo to on jest według decyzji sądu obecnie głównym opiekunem dziecka. A matka ma przyznane przez sąd prawomocnie kontakty, które jednak nie były przez szwajcarskie instytucje realizowane w praktyce.
Teraz ma się to zmienić, bo wczorajsze spotkanie rozpoczęte w obecności umundurowanych policjantów zakończyło się realną nadzieją na spokojną i mądrą współpracę między rodzicami.
- To przykład mądrości również dla polskich tzw. dzielnych tatusiów. w jaki sposób kończyć konflikty dla dobra dziecka - przekazuje Robert Rewiński, Redaktor Naczelny Patriot24.net, który obserwował ten dramat w Szwajcarii.
- Wierzymy, że dalsza współpraca mamy, taty i synka będzie się już dobrze układać poza kamerami Telewizja.Patriot24.net, aparatami reporterskimi i publikacjami dziennikarzy z Litwy, Szwajcarii i Patriot24.net. Dla dobra dziecka i rodziców, którzy przecież nimi będą do końca swojego życia - dodaje Robert Rewiński.
2025-06-02 16:06:17
Czy w Polsce można zostać poważnie rannym podczas policyjnej interwencji za brak świateł i pasów? Tak twierdzi Pan Marcin , który po próbie zatrzymania przez policjantów z Łęcznej trafił do szpitala z wieloodłamowym złamaniem nogi. Mężczyzna był trzeźwy, co potwierdza wynik badania alkomatem. Twierdzi, że został pobity już po zatrzymaniu, a świadkiem całej sytuacji był jego syn. Sprawa została zgłoszona do Biura Spraw Wewnętrznych Policji w Lublinie. Dokumentacja lekarska nie pozostawia wątpliwości – urazy są poważne.
2025-06-02 16:06:17
Czy w Polsce można zostać poważnie rannym podczas policyjnej interwencji za brak świateł i pasów? Tak twierdzi Pan Marcin , który po próbie zatrzymania przez policjantów z Łęcznej trafił do szpitala z wieloodłamowym złamaniem nogi. Mężczyzna był trzeźwy, co potwierdza wynik badania alkomatem. Twierdzi, że został pobity już po zatrzymaniu, a świadkiem całej sytuacji był jego syn. Sprawa została zgłoszona do Biura Spraw Wewnętrznych Policji w Lublinie. Dokumentacja lekarska nie pozostawia wątpliwości – urazy są poważne.
2025-06-02 16:06:17
Czy w Polsce można zostać poważnie rannym podczas policyjnej interwencji za brak świateł i pasów? Tak twierdzi Pan Marcin , który po próbie zatrzymania przez policjantów z Łęcznej trafił do szpitala z wieloodłamowym złamaniem nogi. Mężczyzna był trzeźwy, co potwierdza wynik badania alkomatem. Twierdzi, że został pobity już po zatrzymaniu, a świadkiem całej sytuacji był jego syn. Sprawa została zgłoszona do Biura Spraw Wewnętrznych Policji w Lublinie. Dokumentacja lekarska nie pozostawia wątpliwości – urazy są poważne.